Problemy ze snem mogą mieć wiele przyczyn, od nieregularnego trybu dnia i wieczornych nawyków po hałas, światło, temperaturę czy niewygodny materac do spania. Nie zawsze też oznaczają bezsenność. Czasem zasypiamy bez problemu, a mimo siedmiu czy ośmiu godzin snu rano nadal czujemy zmęczenie.
Budzik dzwoni, pierwszą reakcją jest „jeszcze pięć minut”, a kawa pomaga tylko na chwilę. Wieczorem znowu idziemy spać z nadzieją, że tym razem obudzimy się naprawdę wypoczęci. Jeśli taki scenariusz powtarza się regularnie, dobrze przyjrzeć się nie tylko temu, ile śpimy ale jak śpimy.
Na co zwrócić uwagę żeby poprawić jakość snu
Sen nie jest ośmiogodzinnym blokiem, podczas którego organizm przez całą noc znajduje się w identycznym stanie. W trakcie nocy, przechodzimy przez kolejne fazy snu, ruszamy się, zmieniamy pozycję i na krótko się wybudzamy. Wielu takich momentów rano nawet nie pamiętamy. Dlatego dwie osoby, które położyły się o 23:00 i wstały o 7:00, mogą zupełnie inaczej oceniać jakość snu.
Jeśli co noc coś zakłóca odpoczynek (np. dźwięk, światło, temperatura czy zwyczajny dyskomfort) osiem godzin snu niekoniecznie przełoży się na dobre samopoczucie następnego dnia. Przyglądając się wyznacznikom jakości snu warto zwrócić uwagę na jego długość, ciągłość, regularność i indywidualne zapotrzebowanie organizmu.
Jeżeli poranne zmęczenie pojawia się regularnie, dobrze przeprowadzić małe śledztwo i zastanowić się co może powodować problemy ze snem.
W sypialni dzieje się więcej, niż nam się wydaje
Kiedy myślimy o miejscu do spania, zazwyczaj interesuje nas wygodne łóżko. Tymczasem, oprócz tego co pod nami liczy się także to co wokół nas.
Nie musi istnieć jeden duży problem. Czasem to suma drobiazgów sprawia, że rano wstajemy mniej wypoczęci, niż oczekiwaliśmy. Może być to pora roku i temperatura, która zmienia się wraz pracą grzejników lub klimatyzacji. Hałas, gdy za oknem przejeżdżają samochody. Partner przewracający się na drugi bok, czy światło, gdy nad ranem zaczyna się rozjaśniać.
Ogranicz hałas w sypialni
Do tykania zegara można się przyzwyczaić. Podobnie do szumu wentylacji, windy, przejeżdżających samochodów czy sąsiada wychodzącego codziennie do pracy przed szóstą. Po pewnym czasie przestajemy świadomie zwracać na nie uwagę.
Dlatego dobrym eksperymentem jest wejście wieczorem do sypialni, odłożenie telefonu i spędzenie kilku minut w ciszy. Dopiero wtedy okazuje się czasem, że „ciche” mieszkanie wcale nie jest takie ciche.
Nie każdy dźwięk da się wyeliminować. Można jednak zacząć od najprostszych źródeł: wyłączyć niepotrzebne urządzenia, domknąć drzwi od łazienki, znaleźć przyczynę regularnego buczenia czy wyciszyć nocne powiadomienia telefonu.
Sprawdź źródła światła i odłóż rozpraszacze
Najpierw ekran telefonu, później dioda telewizora, ładowarka, zegar albo latarnia za oknem. Nad ranem pierwsze światło wpadające przez niedomkniętą zasłonę. Światło jest jednym z sygnałów związanych z regulacją rytmu dobowego, dlatego dobrze zachować wyraźną różnicę między aktywną częścią dnia a nocą.
Nie oznacza to konieczności siedzenia po zmroku przy świeczce. Bardziej praktyczne będzie ograniczenie bardzo intensywnego oświetlenia późnym wieczorem, wcześniejsze odłożenie telefonu i sprawdzenie, czy po zgaszeniu lamp w sypialni faktycznie robi się ciemno.
Temperatura w sypialni
Temperatura sypialni to jedno, a temperatura pod kołdrą drugie. Można spać w chłodnym pomieszczeniu i jednocześnie budzić się przegrzanym. Na mikroklimat snu wokół ciała wpływają wszystkie warstwy, z którymi mamy kontakt: piżama, pościel, kołdra, ochraniacz, pokrowiec oraz materac.
Materiały różnią się sposobem, w jaki radzą sobie z przepływem powietrza i wilgocią. Sama konstrukcja materaca także ma tutaj znaczenie. Jeśli problem powtarza się głównie latem albo wybudzamy się z powodu gorąca, nie zawsze trzeba od razu schładzać całe pomieszczenie. Najpierw dobrze sprawdzić to, czym się przykrywamy i na czym śpimy.
Warto również przyjrzeć się temperaturze i wilgotności w sypialni, nie tylko ze względu na nasz komfort, lecz także trwałość materaca czy zachowanie jego właściwości (np. antyalergiczne).
Dzień, który trwa odrobinę za długo
Ostatnia kawa o 18:00, kolacja chwilę przed snem, binge watching w sypialni i wpatrywanie się w ekran do zaśnięcia. Kwestia tego jak wygląda nasza rutyna przed zaśnięciem, ma ogromne znaczenie.
Zamiast zmieniać wszystkie przyzwyczajenia od poniedziałku, można przez tydzień po prostu je obserwować. O której była ostatnia kawa? O której faktycznie udało się zasnąć? Czy godziny snu były podobne każdego dnia? Jak wyglądał poranek? Taki prosty zapis często mówi więcej niż przekonanie, że „przecież zazwyczaj chodzę spać wcześnie”.
Higiena snu zaczyna się od rozpoznania własnych nawyków.
Materac ma znaczenie, ale nie rozwiąże wszystkiego
Byłoby wygodnie stwierdzić, że za problemy ze snem w nocy odpowiada źle dobrany materac, a jego wymiana załatwia sprawę. Tak prosto niestety nie jest. Materac odpowiada przede wszystkim za warunki, w jakich ciało spędza noc. Powinien zapewniać podparcie, a jednocześnie pozwalać wygodnie ułożyć barki, biodra i pozostałe części ciała.
Dla jednej osoby konkretny model będzie przyjemnie stabilny, dla drugiej zdecydowanie za twardy. Materac, w który lekka osoba prawie się nie zagłębia, może zachowywać się zupełnie inaczej pod kimś znacznie cięższym. Znaczenie ma również pozycja spania. Dlatego dopasowanie materaca do wagi i pozycji snu jest znacznie lepszym punktem wyjścia niż wybór wyłącznie na podstawie oznaczenia H2, H3 czy H4.
Symbol twardości jest przydatną informacją, ale nie opisuje wszystkich cech konkretnego modelu ani potrzeb jego przyszłego użytkownika. Znaczenie ma też konstrukcja. Pianka, lateks czy system sprężyn różnią się sposobem pracy. Oczywiście, nie trzeba stać się ekspertem od materacy, ale warto wiedzieć na co zwrócić uwagę przeglądając katalogi online czy stacjonarny sklep z materacami w Warszawie.
Jest jeszcze jeden element, o którym łatwo zapomnieć – czas. Materac pracuje każdej nocy przez wiele lat. Jeśli pojawiły się trwałe zagłębienia, nierówności albo wyraźnie częściej wybieramy jedną jego stronę, dobrze sprawdzić, czy to nie czas kiedy powinno się wymienić materac na nowy.
Nocne wiercenie się nie zawsze oznacza problem
Każdy zmienia pozycję podczas snu. Nie ma sensu oczekiwać, że zaśniemy na boku i osiem godzin później obudzimy się dokładnie w tym samym miejscu. Inaczej wygląda sytuacja, gdy wieczorem długo szukamy wygodnej pozycji, w nocy regularnie się poprawiamy, a rano pościel wygląda, jakby stoczyła z nami walkę.
Jedną z przyczyn problemów ze snem i powodów wzmożonego wiercenia się w nocy może być dyskomfort. Przy spaniu na boku szczególnie odczuwalne bywają okolice barków i bioder. Na bardzo miękkim podłożu problemem może być z kolei poczucie zbyt głębokiego zapadania się i trudniejsza zmiana pozycji. Nie należy wyciągać wniosków po jednej nocy. Jeśli jednak sytuacja powtarza się tygodniami, stan i dopasowanie materaca do sylwetki są jednymi z elementów, którym można się przyjrzeć.
Nasze potrzeby również nie pozostają niezmienne. Materac, który był „idealny” kilka lat temu, nie musi być tak samo odbierany dzisiaj.
Problemy ze snem z partnerem
Spanie we dwoje komplikuje sprawę, bo nagle nie wszystko zależy od nas. Jedna osoba zasypia wcześniej. Druga jeszcze czyta. Ktoś wstaje o szóstej, ktoś o ósmej. Jedna osoba śpi spokojnie, druga często się obraca. Materac dla pary powinien więc odpowiadać potrzebom dwóch osób, a nie statystycznego użytkownika z tabeli.
Znaczenie ma przenoszenie ruchów, różnica masy ciała i ilość miejsca. Przy materacu 160 × 200 cm każda osoba ma do dyspozycji około 80 cm szerokości. Materac 180 × 200 cm daje po około 90 cm. Dwadzieścia centymetrów różnicy na całym łóżku nie brzmi spektakularnie, dopóki nie zacznie się na nim spać każdej nocy. Nagle może okazać się, że nasze problemy ze snem z partnerem się skończyły.
Nie zawsze większy materac będzie konieczny. Jeśli jednak jedna osoba regularnie budzi drugą ruchem albo oboje walczą o swoją część łóżka, szerokość powierzchni spania jest jednym z parametrów, które dobrze uwzględnić przy wyborze.
Biohacking snu bez laboratorium w sypialni
Biohacking snu dorobił się technologicznej otoczki. Zegarki, inteligentne pierścienie, aplikacje, maty monitorujące sen – możliwości jest coraz więcej. Tyle że optymalizacja snu może zacząć się bez wykresów.
Najpierw światło, potem temperatura, hałas, regularność zasypiania i wieczorna kawa. Wreszcie łóżko, materac i poduszka. Zamiast mierzyć wszystko, można znaleźć jeden element, który rzeczywiście przeszkadza, zmienić go i przez kilka dni obserwować rezultat. Jeśli nic się nie zmieniło, sprawdzić kolejny.
To mniej spektakularne niż poranny raport na smartfonie, ale pozwala skupić się na warunkach, na które rzeczywiście mamy wpływ. Dopiero później przychodzi czas na gadżety, jeśli w ogóle okażą się potrzebne.
Audyt sypialni można zrobić w jeden wieczór
Zacznij od ciemności – zgaś wszystkie lampy i zobacz, skąd nadal dociera światło. Potem przez chwilę posłuchaj pomieszczenia. Sprawdź temperaturę i zastanów się, czy rano częściej jest Ci za gorąco, czy za zimno. Przyjrzyj się materacowi. Powierzchnia nadal jest równa? Nie ma wyraźnych zagłębień? Po położeniu się nie czujesz mocnego nacisku w jednym miejscu?
Jeśli śpisz z drugą osobą, zwróć uwagę na ruch. Czy od razu czujesz, kiedy partner zmienia pozycję? Na końcu zostaje najtrudniejsze: własne przyzwyczajenia. Telefon przy poduszce, późna kawa, nieregularne godziny zasypiania.
Nie trzeba od razu niczego kupować. Celem takiego przeglądu jest znalezienie rzeczy, które można sprawdzić i zmieniać pojedynczo.
Nie każde zmęczenie zaczyna się w sypialni
To ważna granica. Problemy ze snem i poranne zmęczenie mogą mieć wiele przyczyn, a warunki panujące w sypialni są tylko jedną z nich. Jeśli trudności utrzymują się przez dłuższy czas, regularnie pojawia się nasilona senność w ciągu dnia, częste wybudzenia albo inne niepokojące objawy, nie należy sprowadzać wszystkiego do materaca czy wieczornego korzystania z telefonu.
W takiej sytuacji właściwym krokiem jest konsultacja z lekarzem. Szczególnie gdy zmęczenie zaczyna utrudniać normalne funkcjonowanie, pracę, prowadzenie samochodu czy codzienne obowiązki.
Dobry sen rzadko zależy od jednej rzeczy
Szukając przyczyny niewyspania, łatwo wpaść w pułapkę jednego rozwiązania. Nowy materac, lepsza poduszka, suplementy, aplikacja, czy zasłony zaciemniające. Tymczasem sypialnia działa jak całość.
Materac może zapewniać świetne podparcie, ale nie wyciszy samochodów za oknem. Idealna temperatura nie pomoże, jeśli zasypiamy codziennie o innej porze. Opaska mierząca sen pokaże, że noc była niespokojna, ale nie zawsze odpowie, dlaczego.
Dlatego przy problemach ze snem najlepiej zacząć od rzeczy najmniej spektakularnych: własnych nawyków i warunków, w których śpimy. Czasem właśnie tam znajduje się drobiazg, który od miesięcy psuje nam noc.